Miętowa sukienka

Po dłuższym czasie przysiadłam pod maszynę. Jak to mówię – do szycia muszę poczuć wenę twórczą, tym bardziej, że jest to projekt wymagający większego zaangażowania 🙂 Należy temu poświęcić o wiele więcej czasu, niż na wykonanie jakiegoś dodatku lub dekoracji. Ale lubię to moje tworzenie pod maszyną i jak z kawałka tkaniny wyłania się coś określonego, a do tego uśmiech zadowolenia – bezcenne 😀

Bawega, tkanina (podobno inteligentna – nie gniecie się – wystarczy dłonią przejechać po zagnieceniu i jest już gładka, rzeczywiście sprawdzone, test wyszedł na plus), z której uszyłam sukienkę, w swoim składzie zawiera poliamid i lyckrę. Dzięki splotowi satynowemu posiada subtelny połysk.

Sukienka o długości przed kolano, z przodu skrojona w pionowe cięcia dopasowujące ją do sylwetki, a tył z zaszewkami. W dole rozporek (tzw. pęknięcie) i całość lekko zwężana ku dołowi. Przy szyi łódkowy dekolt.

Z tyłu zapinana na długi kryty zamek.

Obszycia deloltu i pach skrojone w jednym kawałku.

Zapas w dole sukienki obrzucony i ręcznie podszyty (nie preferuję maszynowego podkładania dołów).

Sukienka w miętowym kolorze, dobrze komponuje się z białym żakietem.
A na zdjęciu córka 😀